SamurajMedia.pl

iPhone 8 to sprzęt, który ma już ponad rok na karku, ale to w końcu Apple, więc nadal działa piekielnie dobrze. Czy w takim razie warto się nim zainteresować?

W końcu, po tylu latach blogowania w moje ręce na dłużej trafił iPhone! Nie chciałbym, żebyście myśleli, że to był mój cel ostateczny, a teraz to już mogę rzucić blogowania i znaleźć jakieś sensowne hobby. Po prostu przez cały ten czas iPhone’y były dla mnie czymś całkiem dobrze znanym, ale tylko w teorii. Teraz mogę pochwalić się praktyką większą niż korzystanie z kilkuletniego iPhone’a 4S, więc z radością odpowiem Wam na pytanie czy warto kupić smartfon Apple’a i jak wyglądała moja przesiadka na iOS.

Sprzęt do testów dostarczył mi X-Kom. Jeśli akurat szukacie iPhone’a rzućcie okiem na ich ofertę. Oczywiście po tym wpisie już wiecie jaki kolor najlepiej wybrać!

Pierwszy kontakt – piękny, ale…

Miałem to szczęście, że mogłem wybrać sobie dokładny wariant iPhone’a, więc w moje ręce trafiła czerwona ósemka bez plusa. Większe modele są dla mnie nieco za duże, a jeśli chodzi o kolor to wybór był dla mnie oczywisty. Gdybym chciał kupić sobie coś z iOS-em, również postawiłbym na czerwień.

Nie chciałbym tutaj rozpływać się nad walorami estetycznymi iPhone’a, ponieważ jeszcze ktoś wziąłby mnie za fanboy’a Apple’a, a do tego mi daleko. Mi po prostu podoba się ta wersja, ale tak ogólnie to smartfon jest po prostu OK. Nie da się ukryć, że ósemki w świecie bezramkowców nie wyglądają zbyt nowocześnie.

Za to nie można odmówić im poręczności. Mało znam telefonów równie dobrze leżących w ręce, co właśnie iPhone’y 7/8. Sam bardzo lubię małe urządzenia i jeśli byłby to mój priorytet, Apple już mogłoby liczyć dodatkowe złotówki z mojej wypłaty.

Ekran <3

Jeśli czytacie mnie regularnie to wiecie, że ostatnio cholernie nadużywam tego podtytułu. Tak samo napisałem przy Sony Xperii XZ2 oraz HTC U12+, ale tutaj nie mógłbym wrzucić niczego innego. Apple po mistrzowsku kalibruje swoje panele i dla mnie wyglądają perfekcyjnie. Ba, czasem nawet mam wrażenie, że to tylko idealna naklejka, a nie prawdziwy panel. Tak dobrze to się prezentuje.

iPhone mulił?!

Tym „ale” w moim pierwszym wrażeniu była konfiguracja początkowa, która wydała mi się bardziej oporna niż w przypadku jakiegokolwiek urządzenia z Androidem. Musiałem oczywiście ściągnąć kilka aplikacji, ale jak klikałem instaluj to iPhone reagował dopiero po chwili. W tym czasie ja zdążyłem przejść już do następnej. Nie jest to jakiś poważny problem, ale systemie Google’a klikam i to sobie leci. Tutaj nie wszystko się ściągnęło, więc po skończeniu konfiguracji musiałem jeszcze doinstalować kilka elementów.

Poza tym, nie mogę przyczepić się do działania testowanej ósemki. Nie przypominam sobie, żeby telefon zwolnił chociaż odrobinę. iOS nie jest idealnym systemem, ale akurat optymalizacja stoi na najwyższym poziomie.

O mój iOS-ie, co tu kliknąć mam?

Początkowo chciałem napisać, że dużo więcej zastrzeżeń mam do samego systemu, ale tak naprawdę to jest ich tylko kilka i część spowodowana jest moim wieloletnim przywiązaniem do Androida.

Jedną z takich rzeczy jest umiejscowienie niektórych elementów, jak chociażby funkcji aparatu. Nie ma ich w samej aplikacji kamery, a trzeba przejść do ustawień, co jest cholernie nielogiczne i banalnie prosty proces wydłuża kilkukrotnie.

Drugi przykład, gest cofania. W iOS-ie nie ma przycisków na dole, więc mogę cofać na dwa sposoby: klikając odpowiedni element – który przeważnie jest w górnym lewym rogu, czyli najdalej jak można – lub poprzez gest przesunięcia palcem po ekranie. Druga opcja wydaje się dużo lepsza i w wielu aplikacja jak, chociażby na Instagramie sprawdza się genialnie. Inaczej jest w Messengerze. Przez niemal dwa tygodnie byłem przekonany, że to tam nie działa, ale byłem w błędzie (dzięki Adam!). Działa, ale trzeba przesunąć palcem od samej krawędzi ekranu (w Instagramie działa niezależnie od tego, gdzie zaczniemy przesuwać). Tak, wiem, głupota, ale gdyby nie osoba trzecia, pewnie jeszcze przez jakiś czas bym tego nie odkrył.

Reszta elementów jest po prostu rozwiązania inaczej niż w Androidzie, ale nie mogę stwierdzić, że lepiej lub gorzej. Obydwa systemy mają swoje atuty, a wygrywa przeważnie przyzwyczajenie.

Muszę w tym miejscu jeszcze dodać, że dwa tygodnie to zdecydowanie za mało, żeby całkowicie przyzwyczaić się do nowego systemu. Właśnie dlatego jeśli chciałem coś szybko zrobić, przeważnie sięgałem po telefon z Androidem (przez większość czasu mam dwie komórki przy sobie). Robiłem to odruchowo, ponieważ z tym rozwiązaniem znam się lepiej, przez co nie muszę myśleć jak coś zrobić, tylko po prostu klikam.

Świetny czytnik, bezużyteczny 3D Touch i spoko bateria!

Tak jak wspominałem, iPhone 8 to mój pierwszy sprzęt Apple na dłużej i mogę śmiało powiedzieć, że zauroczyłem się w czytniku linii papilarnych Touch ID. Jest to rozwiązanie szybkie i bardzo funkcjonalne. Firma z Cupertino potrafi zadbać o szczegóły jak to, że podwójne stuknięcie pokazuje ostatnio otwierane aplikacje, ale już podwójne „muśnięcie” przesuwa zawartość ekranu na dół. Lubię funkcje wychodzące naprzeciw ludziom lubiącym mniejsze urządzenia.

Muszę się Wam przyznać, że piszę ten fragment recenzji w niedzielę, a jutro muszę oddać iPhone’a i dopiero przypomniałem sobie o 3D Touch. Mam wrażenie, że to rozwiązanie zostało nieco zapomniane, ale się w sumie temu specjalnie nie dziwię. Mnie kompletnie nie urzekło. Tak, brzmi to fajnie, ale nie sądzę, żebym używał tego na co dzień.

Przy każdym teście istotne jest wspomnienie o akumulatorze w danym urządzeniu. No cóż, gdyby patrzeć tylko na cyferki to iPhone 8 ze swoją baterią o pojemności 1821 mAh zostałby zabity śmiechem przez niemal każdego użytkownika smartfona z Androidem. Jest to wartość bardzo mała, ale należy pamiętać, że nie oceniamy samych cyferek, a to jak wypadają one w praktyce.

Pod tym względem jest już lepiej, ponieważ chyba nie zdarzyło mi się nerwowo szukać ładowarki przez wieczorem, ale już bardzo aktywny dzień mógłby być problemem dla ósemki. Ogólnie jeden przeciętny dzień to maksymalny wynik dla tego ogniwa i więcej z niego nie wyciągnięcie.

O iPhone’ach mówi się, że mają świetne aparaty!

I jest w tym sporo prawdy, ale to zagadnienie wymaga poświęcenia mu nieco większej uwagi.

Zacząć muszę od tego, że Apple bardzo wyraźnie pokazuje, że to większe urządzenia są przeznaczone dla najbardziej zapalonych fanów fotografii, ponieważ tylko one mają dwa aparaty na tylnym panelu. iPhone 8 ma tylko jedną matrycę na pleckach, która i tak sprawdza się bardzo dobrze.

Nie mogę jakoś specjalnie przyczepić się do możliwości foto smartfona Apple’a, ponieważ dla większości osób będzie to poziom zdecydowanie wystarczający. iPhone 8 bardzo szybko łapie ostrość, a zdjęcia wychodzą szczegółowe, z dobrze dobranymi kolorami, no i ostre. Bardzo prosta aplikacja sprawia, że ciężko jest zrobić naprawdę słabe zdjęcie.

Z drugiej jednak strony, nie jest to poziom najlepszych foto-smartfonów na rynku, a taki HTC U12+ prezentuje moim zdecydowanie zdecydowanie wyższym poziom. Jeszcze na automacie te różnice może i nie są aż tak zauważalne, tak podczas włączaniu trybu profesjonalnego, tajwański smartfon pokazuje sporą przewagę nad konkurentem. Właśnie tego mi bakowało w ósemce – trybu zaawansowanego! Jestem przekonany, że z nim Apple, mogłoby wyciągnąć jeszcze więcej z tej matrycy.

W dużym uproszczeniu, mnie jakoś specjalnie zdjęcia z iPhone’a nie zachwyciły. Były ładne, ale spodziewałem się czegoś więcej. Zresztą sami zobaczcie co udało mi się uchwycić:

Łapcie też dwa selfie:

Sprzęt do testów dostarczył mi X-Kom. Jeśli akurat szukacie iPhone’a rzućcie okiem na ich ofertę. Oczywiście po tym wpisie już wiecie jaki kolor najlepiej wybrać!

Powtórzyłbym przygodę z iPhone’m, ale…

Dwa tygodnie z iPhone’m wspominam bardzo miło i sądzę, że mógłbym przekonać się do tego rozwiązania na co dzień. Sprzęt od Apple zdaje się nie mieć wad, a większość moich „ale” wynika bardziej z przyzwyczajenia do innego systemu, niż złych rozwiązań ze strony inżynierów z Cupertino.

Oczywiście idealnie nie jest, ponieważ kilka rzeczy mogłoby zostać rozwiązanych lepiej. Co więcej, część moich zdjęć została stracona, ponieważ nie wiedzieć czemu nie zgrała się na komputer przy przenoszeniu wszystkich plików. Możliwe, że była ukryta gdzie indziej, może to ja zawiniłem, ale przez ten fakt kilka fajnych ujęć mi umknęło (nie, nie mam ich w iCloudzie).

Denerwuje mnie również to, że często iPhone wie lepiej niż ja czego potrzebuję, a to nie zawsze się sprawdza. Znowu rozmawiamy o aparacie, który robił albo live photo albo HDR, chociaż nie zawsze mi to odpowiadało. Szczegół, ale dla mnie dość irytujący, szczególnie że odkryłem to po pewnym czasie.

Ogólnie mogą z całą odpowiedzialnością powiedzieć, że iPhone 8 to świetny sprzęt i dla większości osób będzie idealnym wyborem. Sam chętnie bym zaprzyjaźnił się z jakimś jabłkiem na dłużej, ale raczej nie chciałbym porzucić Androida na rzecz iOS-a. Przynajmniej jeszcze nie teraz…

Bloguję od kilku lat, a po licznych perypetiach i dziesiątkach blogów zostałem Szklanym Samurajem. Piszę tu głównie o smartfonach, ale i inne technologiczne tematy nie są mi straszne.

Next Post