SamurajMedia.pl

Od jakiegoś czasu przyzwyczajam się do myśli, że mój obecny notebook może wyzionąć ducha. Gdyby tak się stało, znalazłem już dla niego idealne zastępstwo!

Jeśli nie jesteście przypadkowymi osobami, które trafiły na tego bloga z Google’a, wiecie że o komputerach piszę raczej rzadko. Jakąś tam wiedzę i obeznanie na rynku mam, ale nie dość, że nie czuję się specjalistą w tej dziedzinie, to co ważniejsze, te produkty nie kręcą mnie tak bardzo jak smartfony. Właśnie dlatego jak już coś naskrobię o notebookach, niemal zawsze jest to powodowane emocjonalnym bodźcem.

Dziś nie będzie inaczej, znalazłem swoją technologiczną miłość i to całkiem atrakcyjną cenową, ale zanim przejdę do niej, małe wprowadzenie.

W zeszłym roku stworzyłem nieco podobny wpis, ponieważ oznajmiłem, że znalazłem idealnego notebooka dla blogerów – Asusa Zenbooka 3. Pod wieloma względami rzeczywiście tak było, w niesamowicie kompaktowej obudowie zmieszczono mocno podzespoły, a wagą, wyglądem czy wykonaniem nie miał się czego wstydzić, nawet porównując go z tak wychwalanymi MacBookami. Nie było to jednak sprzęt idealny, a jedną z jego wad była cena sięgająca 6000 złotych.

Potem stwierdziłem, że wolałbym zejść niego niżej i w oko wpadły mi laptopy (13- i 14-calowe) z serii Asus Zenbook oraz DELL Vostro 5471. Sprzęty mocne, ładne, dobrze wykonane i wycenione na jakieś 3,5-4 tysiące złotych, zależnie od wersji. Gdyby jeszcze miesiąc temu musiał zmienić komputer, zapewne szukałbym rozwiązania jakby tu nabyć jeden z wyżej wymienionych notebooków.

Jeszcze miesiąc temu… teraz jednak postawiłbym na coś innego, sporo tańszego, ale czy dużo gorszego dla takiej osoby jak ja? No właśnie nie do końca, ale najpierw przywitajmy się z moją nową miłością!

Cześć Dell Inspiron 5370!

Procesor i3 siódmej generacji, dysk SSD, aluminiowa obudowa i waga poniżej 1,5 kg to parametry, które zostały wycenione na jakieś 2300-2400 złotych. Ba, dla osoby jak ja – która pisze, pisze i jeszcze raz pisze – jest to sprzęt całkowicie wystarczający, szczególnie że ten DELL ma złącze HDMI i 2 porty USB 3.1, dzięki czemu szybko możemy do niego podpiąć dużo większy monitor i zewnętrzną klawiaturę oraz myszkę. Jeśli tylko będziemy czuć taką potrzebę może on posłużyć za serce domowego zestawu do pracy i rozrywki.

Ok, dysk SSD 128 GB szału nie robi, ale do pisania i przeglądania sieci starczy. No i tak, pograć to sobie na nim nie pogracie, ale do moich zadań wydaje się idealny.

No i jest dużo tańszy niż wcześniejsze propozycje…


Zdjęcie: rawpixel (Unsplash)

Bloguję od kilku lat, a po licznych perypetiach i dziesiątkach blogów zostałem Szklanym Samurajem. Piszę tu głównie o smartfonach, ale i inne technologiczne tematy nie są mi straszne.

Next Post