W końcu nadszedł czas, że po serii „głupich” telefonów trzeba było wybrać coś mądrzejszego. SE Xperia X10 to była #MojaPierwszaXperia.

Telefonem, który ostatnio Wam opisywałem był Sony Ericsson W995i. Świetny sprzęt, ale nadal było to „głupie” urządzenie, a czasy zaczęły się zmieniać. To była chwila, gdy chciałem rozejrzeć się za jakimś smartfonem, który swoimi możliwościami wyznaczyłby nowe trendy. Pamiętam, że przed zakupem patrzyłem u znajomych na różne dotykowce i to często był dramat. Napisać, że lagowały oraz słabo reagowały na dotyk, to tak jakby nie napisać nic. Pierwsze dotykowe smartfony to była po prostu masakra. Na dodatek większość osób – jak ja – przesiadała się z bardzo wygodnego telefonu, na coś inteligentniejszego, co często było dużo mniej komfortowe w codziennym użytkowaniu. Postęp to jedno, ale pod tym względem bez ofiar się nie obyło. Gdybym miał wtedy trochę więcej lat, to pewnie teraz osiwiałbym już ze stresu, no chyba że wyrwałbym sobie włosy.

Dlatego wybór nie był łatwy i musiałem celować w coś pewnego, coś co mnie nie zawiedzie i nie zrazi do dotykowych urządzeń. Pamiętam, że wtedy sam nie byłem do nich przekonany i sądziłem, że zwykły telefon jest dużo lepszy. No cóż, nadal pod kilkoma względami tak sądzę, ale jak postanowiłem, tak zrobiłem. Zdecydowałem się na smartfona, który swego czasu był prawdziwym potworem pod każdym względem. Postawiłem na Sony Ericssona Xperię X10!

Cóż to była za maszyna! Piękna, mocna, z dobrym aparatem, fajną muzykę i bajerami na Androidzie. Normalnie cud, miód, orzeszki. No i jeszcze ten ekran, 4 cale! 4 ogromne cale, na których można grać, oglądać filmy i cholera wie co jeszcze robić. Wtedy taka wielkość to było coś, teraz mam w kieszeni na co dzień nieco większe sprzęty. W moich notatkach zauważyłem, że kiedyś narzekałem na widoczność tego wyświetlacza w pełnym słońcu. Problem rozwiązałem po czasie, ponieważ zwiększyłem po prostu jego jasność (sam ściemniłem maksymalnie wcześniej i o tym zapomniałem)…

Oczywiście jedną z największych zalet tego modelu był Android, a co za tym idzie Android Market, znany teraz jako Google Play. Wcześniej aplikacji szukało się na forach, ściągało na komputer i potem wgrywało na telefon. Wtedy (i teraz) wystarczyło połączyć się z siecią i można było znaleźć wszytko co tylko dusza zapragnie. Szaleństwo! Oczywiście po drugiej strony barykady pojawił się ogromny minus, bateria. Nawet przy oszczędnym korzystaniu nie było żadnych czas na uzyskanie podobnych czasów na jednym ładowaniu, co w wypadku zwykłych telefonów. Po prostu to było niewykonalne i nawet teraz, po tylu latach nic się nie zmieniło. Sony w materiałach promocyjnych chwali się dwoma dniami pracy i to jest świetny wynik, jeden z lepszych na rynku. Tragedia. Muszę jeszcze wspomnieć, że Android zarówno kiedyś, jak i teraz idealny nie był i zdarzyło mu się zwalniać czy też wariować.

Z Xperii X10 byłem bardzo zadowolony, chociaż miałem do niej milion zastrzeżeń. To było nieuniknione, ponieważ była moim pierwszym smartfonem, przez co musiałem diametralnie zmienić swoje podejście do gadżetu jakim jest telefon. Sporo rzeczy było na nie, ale pokochałem moją pierwszą Xperię i aktualnie w mojej kieszeni spoczywa kolejna przedstawiciela tej serii. To najlepiej świadczy o tym, że jakoś między nami zaiskrzyło.

20150921_184754

#MojaPierwszaXperia

A na koniec szybka prośba, napisz w komentarzu, Twitterze, Fejsie, Instagramie czy też blogu o swojej pierwszej Xperii i użyj powyższego hashtaga. Poza tym możesz śmiało wrzucić linka do swojego materiału w komentarze i obiecuję, że moderacja tym razem nie powie złego słowa na linkowanie do siebie. Chciałbym po prostu, jako fan Xperii dowiedzieć się jakie Wy wszyscy macie przygody z tą marką i przede wszystkim jaka była Wasza pierwsza Xperia, bo ta pierwsza zawsze jest wyjątkowa, prawda?