SamurajMedia.pl

Wirtualne asystentki stają się coraz popularniejsze, ale co jeśli zaczną myśleć i często nawet działać za nas? W końcu to maszyny, więc pewnie będą wiedzieć lepiej…


To jest nowa seria technologiczna, ale pisana nieco inaczej, wyjaśnienie na końcu.


 – Maciej, lecisz z nami na boisko? – zapytał kilkunastoletni chłopak, który właśnie wychodził ze szkoły. Uśmiech nie schodził mu z twarzy, więc śmiało można przypuszczać, że na dziś skończył lekcje.

 – Niestety nie. Mama umówiła mi korepetycje po lekcjach i muszę na iść. – rzekł ze smutkiem Maciej, który również wychodził z tego przybytku wiedzy lub strachu, zależy kto by go opisywał. – No co się dziwisz? Muszę iść. Mama ustawiła mi wydarzenie i spięła to z kalendarzem tej babki od matmy. Jeśli ona nie potwierdzi, że u niej byłem, to hajs za korki poleci z mojego konta i wtedy z wycieczki nici.

 – A, rozumiem. Szkoda. To cześć! – Nienazwany kolega poleciał wesoło w stronę boiska, a Maciek snuł się smutno w przeciwnym kierunku, ponieważ to tam mieszkała jego korepetytorka.


 – Na podstawie analizy Twoich ostatnich selfie ustaliłam, że nie byłeś już miesiąc u fryzjera. Przesunęłam Ci spotkanie z 10:00 na 11:00 i umówiłam Cię do fryzjera w salonie „Fryz” na poznańskiej 10 o godzinie 9:30. Adres jest już domyślnie ustawiony w Twojej nawigacji, a przelew za strzyżenie został wykonany i zaksięgowany. – dobiegł głos ze smartfona, a dokładniej wirtualnej asystentki młodego przedsiębiorcy Piotra.

 – Annie, ale to jest bardzo ważny klient? Nie wkurzył się na przesunięcie spotkania? – powiedział Piotr na głos. Mieszka on w inteligentnym domu, więc wszędzie są zarówno mikrofony, jak i głośniki Dlatego odpowiedź nie musiał czekać dłużej niż sekundę.

 – Twój dzisiejszy rozmówca jest człowiekiem niekorzystającym z wirtualnej asystentki. Sądził, że dzwoni do niego prawdziwa osoba. Powiedziałam mu, że to ja się pomyliłam przy planowaniu spotkania i uwierzył. Zamówiłam mu też jego ulubioną kawę do biura z czerwonymi śladami pomadki na kubku. Analizując jego portale społecznościowe, wnoszę że taki początek dnia podniesie jego zadowolenie z życia nawet o 47 procent, dzięki czemu spotkanie powinno być o 24 procent łatwiejsze. Twój rozmówca najczęściej lajkuje na portalach społecznościowych sprośne żarty, więc szowinistyczny żart na początek o asystentce powinien wprawić go w jeszcze lepszy nastrój.

 – Dziękuje Ci Annie, czy o czymś jeszcze muszę wiedzieć?

 – Zostało Ci 27 minut do wizyty u fryzjera. Twój rozmówca ma uczulenie na nabiał, więc śniadanie proponuję w stylu angielskim.


W pokoju panuje półmrok, jest godzina 6:30 i słońce ledwo wstało. W bardzo minimalistycznym wnętrzu śpi sobie smacznie mężczyzna, który kompletnie nie jest przygotowany na to co za chwilę się stanie…

 – BIP! BIP! BIP! Wstawaj Konrad, Wstawaj! – rozległo się bardzo piskliwy dźwięk z telefonu.

 – Co jest?! Która godzina? Czemu mnie budzisz Joa? – Odpowiedział Konrad i skierował oczy na swój telefon.

 – Jest już 6:30. Analizując Twoje ostatnie wpisy z 3 miesięcy, teksty napisane między godziną 6, a 8 zdobywają najwięcej czytelników i są chętniej komentowane. Dodatkowo śpisz już od 8 godzin, co jest wartością optymalną w Twoim wieku. Dłuższy sen może spowodować zmęczenie oraz mniejszą produktywność w późniejszych godzinach.

W tym momencie zapaliło się światło, które przez następne 15 minut będzie stopniowo zwiększać swoją moc oraz włączyła się bardzo energetyczna muzyka mająca pomóc w rozbudzeniu organizmu. W kuchni odpalił się czajnik.

 – Ehh… dobrze, już wstaję. – powiedział Konrad, który wiedział, że sam sobie jest winien. Swojej wirtualnej asystentce nakazał pilnowanie jego pracowitości za wszelką cenę, ponieważ od niedawna pracuje na siebie i miał problemy z motywacją. Gdyby nie wstał w ciągu kilku minut, muzyka zrobiłaby się dużo głośniejsza, a światło zaczęłoby razić go w oczy. W ostateczności asystentka może uruchomić chociażby nieprzyjemne dźwięki (wiertarki, alarmu przeciwpożarowego czy też drapania po tablicy) oraz zapachy (spalenizna, toaleta itp.).

Konrad wstał. Zrobił sobie herbatę i zaczął pisać z myślą, że odpocznie chwilę po 8 rano. Oczywiście jeśli Joa się zgodzi…


Część z Was może szukać sensu w powyższych opowiadaniach, ale powiem krótko:

Tak może wyglądać przyszłość!

Wystarczy spojrzeć na Google Duplex, czyli wirtualną asystentkę, która sama może wykonać połączenie do restauracji w celu rezerwacji stolika. Przy tym jest bardzo ludzka. Zresztą, sami zobaczcie:

To jak, gotowi na przyszłość?


#TBM, czyli Tech Bon Mot to seria opowiadań, w których technologia – czy to współczesna czy moja wizja na jej przyszłość – stanowi główny motor napędowy wydarzeń bohaterów. W tych tekstach zamierzam zastanowić się nad tym, w którym kierunku będą zmierzać rozwiązania, które dziś dopiero raczkują lub takie, o których jeszcze nawet nie myśleliśmy. Bon mot to według Słownika Języka Polskiego „zwięzłe, trafne, często dowcipne powiedzenie”, czyli coś, co zamierzam tutaj osiągnąć. 

Czy się uda? Zobaczymy, a tymczasem dajcie znać co sądzicie o tej serii oraz o rozwiązaniu opisanym w tej historii.

Bloguję od kilku lat, a po licznych perypetiach i dziesiątkach blogów zostałem Szklanym Samurajem. Piszę tu głównie o smartfonach, ale i inne technologiczne tematy nie są mi straszne.

Next Post