SamurajMedia.pl

Niedawno testowałem oczyszczasz powietrza Xiaomi Mi Air Purifier 2 i mam kilka przemyśleń, ale znalazłem również dla niego dość niestandardowe rozwiązania!

Na końcu tekstu macie kilka moich przemyśleń oraz coś co można nazwać dość ułomnym testem… i to w formie wideo!

W ostatnich miesiącach jest kilka rzeczy, które nie schodzą z ust ludzi, a jednym z najgorętszych bez wątpienia jest jakość powietrza w naszym kraju, a konkretniej smog. Sam nie odczuwałem jego wpływu na moje życie, ale właśnie dlatego zgodziłem się sprawdzić oczyszczasz powietrza Xiaomi Mi Air Purifier 2. Odkryłem również, że ma on kilka raczej nieoczywistych zastosowań!

Jestem EKO, jestem modny, jestem fajny!

Tutaj chyba nie trzeba wiele dodawać. Smog jest na topie od dłuższego czasu, więc jakakolwiek walka z nim stawia nas w bardzo dobrym świetle!

Można kogoś wystraszyć…

Oczyszczaczem można sterować na odległość i to dużą, tzn. nawet z drugiego końca świata. Dzięki temu można włączyć tryb Turbo i przestraszyć kogoś, kto siedzi w domu. Sprawdzone info!

Można chłodzić sobie drinka!

Tego rozwiązanie nie testowałem, bo wpadło mi do głowy dopiero teraz, ale wydaje się całkiem sensowne. Przy ustawieniu maksymalnej wydajności z oczyszczacza leci zimne powietrze, które teoretycznie mogłoby chłodzić szklankę stojącą na nim.

No dobra, a czy Xiaomi Purifier 2 ma sens?

Muszę przyznać, że nie do końca wiedziałem jak go rzetelnie sprawdzić. Z jednej strony to banalnie proste (Działa? No działa!), a z drugiej trzymanie sprzętu przez dwa tygodnie, żeby napisać o nim 3 słowa, to byłoby lenistwo do kwadratu. Nie twierdzę, że ja leniem nie jestem, ale jednak lubię się nieco rozpisać i dogłębniej przyjrzeć się sprawdzanym produktom.

Oczywiście najważniejsze dla mnie było to czy taki sprzęt jest w ogóle mi potrzebny i odpowiedź może Was nieco zaskoczyć, ponieważ twierdzę, że…

NIE!

Oczyszczacz od początku sygnalizował mi zieloną diodą, że u mnie powietrze jest dość dobre. Po zainstalowaniu aplikacji sprawdziłem dokładniejszy wynik, który był na poziomie 35-40 pyłów zawieszonych PM2,5 (raz miałem wyraźnie więcej, bo ok. 330, ale to było w kuchni podczas smażenia). Po jego uruchomieniu udawało mi się zejść maksymalnie do jakiś 10 PM2,5, co jest już rezultatem świetnym, przeważnie miałem koło 20.

Bardzo możliwe, że przez dość dobrą pozycję wyjściową nie odczułem różnicy w poprawie mojego zdrowia czy samopoczucia podczas testów. Jedynie komfort psychiczny był nieco większy, ponieważ wiedziałem, że jest u mnie czysto.

Dodać muszę, że prowadzę dość niezdrowy tryb życia, przez co mogłem nie odczuć różnicy. Przeczytałem sporo opinii o tym sprzęcie i były one dość pozytywne, więc mogę uwierzyć, że ludzie rzeczywiście czują się po tym lepiej.

Właśnie dlatego ja raczej nie kupiłbym dla siebie takiego sprzętu, ale…

Jeśli u Was nie jest tak czysto na co dzień, to mocno zastanowiłbym się nad wyborem Xiaomi Purifier 2. Nie znam się na rynku oczyszczaczy, ale ten sprzęt  wydaje mi się dobrym produktem w danej cenie (ok. 600 złotych)

Pracuje on bardzo cicho w trybie komfortowym (można spokojnie przy nim spać), a jedynie podczas włączenia pełnej mocy może być nieco irytujący. Oczywiście nadal jest to dźwięk to wytrzymania.

Sama aplikacja również jest dość prosta, chociaż nie wiem czemu na Xperii XZ nie mogłem jej sparować z urządzeniem. Na Motoroli Moto X4 czy też Xiaomi Redmi Note 5A nie było żadnych problemów. Bardzo szybko mogłem zmieniać tryby czy też podejrzeć aktualny poziom zanieczyszczeń, a to jest najważniejsze. Dzięki działaniu na odległość można go uruchomić jeszcze zanim dotrzemy do domu.

Z moich obserwacji wynika, że oczyszczacz potrzebuje kilku chwil, żeby ocenić jakość powietrza, ponieważ zawsze po starcie poziom stężenia rósł przez kilkadziesiąt sekund, a dopiero potem zaczynał maleć.

Sam sprzęt prezentuje się minimalistycznie, co jest dość istotne, ponieważ można go kupić bez strachu, że będzie szpecić nasze mieszkanie. Co ważne działa również bez aplikacji, a jedyne co trzeba zrobić to podłączyć go do prądu.

Jest to wybór, nad którym warto się mocno zastanowić!

Jak już mówiłem sam mieszkam w dość czystym miejscu (Wilda, Poznań) i taki sprzęt nie jest mi koniecznie potrzebny.

Przynajmniej na razie, ponieważ nie wykluczam, że za jakiś czas zainwestuję w taki sprzęt. Jeśli przeprowadziłbym się do miejsca, gdzie ludzie masowo palą w piecach czym się da, byłby to pewnie jeden z pierwszych wydatków. Podobnie jakby poniosła mnie ułańska fantazja i zdecydowałbym się zostać ojcem.

Podsumowując, jeśli u Ciebie powietrze nie jest zbyt dobre, koniecznie przemyśl czy nie warto zainwestować kilkuset złotych w taki oczyszczacz!

No i na koniec obiecany film:

Bloguję od kilku lat, a po licznych perypetiach i dziesiątkach blogów zostałem Szklanym Samurajem. Piszę tu głównie o smartfonach, ale i inne technologiczne tematy nie są mi straszne.

Next Post